FANDOM


Twórcą tego artykułu jest użytkownik: Nikano
Jest on zatem właścicielem artykułu i nikt inny nie powinien edytować tego artykułu, chyba, że poprawia błędy lub został upoważniony do edycji przez właściciela.

Tak naprawdę nie lubił walczyć. Jego nadnaturalna energia duchowa była niewątpliwie atutem, który nie kwapił się wykorzystywać maksymalnie. Niesamowity dar od bogów, który kusił i sam rwał się do bitwy, szepcząc o walce i bezkresnej rządzy. A on poddawał się jego wołaniu o krew. Teraz ten dar wrzeszczał i wymuszał.

Podczas jego tułaczki po okręgach Rukongai był bliski szaleństwa, choć wtedy myślał że to objaw geniuszu i rozwijał swoje umiejętności ofensywne, dążąc do coraz większej mocy i siły. Tamte dni były ponuro-zgniłą plamą przesiąkniętą kolorem głębokiej czerwieni żelazowej. Kolejny dzień, kolejna noc, kolejna ofiara, splamiony honor.

- Jakby kogokolwiek to obchodziło… - parsknął i przestał bezsensownie wgapiać się w szczyty bezimiennych gór, które cierpliwie czekały na odkrywce, który je zdobędzie i nada nazwę. To sobie, pomyślał, jeszcze trochę poczekacie. Ten świat nie ma przyszłości.

Ruszył, śpiesząc się, obierając dowolny kierunek. Pęd we włosach powinien być orzeźwiający, ale nie dawał mu ukojenia. Mknął więc, nie patrząc, dając się ponieść instynktowi. Las rozstępował się przed nim, zamazując się w jednolitą zielono-czarną plamę. Ale on tego nie widział. Czuł jedynie własną energię, buzującą w nim, chcącą wydostać się na zewnątrz. I niszczyć.

- Ken-chan – usłyszał coś, co zdołało przebić głuchy warkot jego wewnętrznej siły. Otworzył oczy, ale nie przestał biec, chciwie patrząc jak drzewa które stawały mu na drodze płonęły i zostawały miażdżone, nie mogąc przeciwstawić się jego woli. Poprawka, woli i sile jego reiatsu.

- Ken-chan, czy znowu się zgubiliśmy? – coś szarpnęło go za haori.

- Taaa – zatrzymał się, odcharknął, splunął. Tuż przed nim wyrosła mała dziewczynka o mocno różowych włosach i kruchej budowie, wpatrująca się w niego swoimi ciemno-bordowymi oczami. Ten zignorował jej spojrzenie i chwycił kilka grubych gałęzi, łamiąc je i rzucając na trawę. Po chwili ognisko płonęło już wesołym, biało-żółtym płomieniem, rzucając na dwójkę wędrowców błędne cienie.

- Wiesz – odezwała się po dłuższej chwili dziewczynka. – Uważam, że twój miecz nie jest typem ogniowym. – Mężczyzna nie okazał większego zainteresowania, wydłubując brud spod paznokci. – Nie oglądasz się za siebie, ale ja doskonale widzę, co się dzieje z drzewami za nami. Płoną. – zbywająco potrząsnął głową. Oczywiście że płoną, pomyślał, dobrze o tym wiem. Mała nie ciągnęła wątku, tylko wgapiła się w obracające się w popiół kłody. Ciszę nie śmiały przerwać nawet odgłosy nocy. Może dlatego, że noc jeszcze nie nastała.

- Więc skoro płoną – odezwał się niechętnie – dlaczego sądzisz, że moje moce nie są ogniste?

- Bo po chwili te drzewa przestają się palić i powracają do swojej poprzedniej formy. Tak jakby siła twojego reiatsu była tylko czasowa. Albo w ogóle nie istniała. – A jednak. A jednak pierwsze cykady właśnie zaczęły swój koncert, otaczając delikatną mgłą drzewa, oblepiając kamienie, kojąc muzyką uszy nocnych wędrowców. A jednak nie będzie tak jak w książkach.

Więc jego teorie były błędne? Wszystkie tezy, o które opierał swoje dotychczasowe myślenie, runęły?! To w co wierzył i na czym opierał cały swój światopogląd było…. ?!?!

Przeciągnął się, starając pozbyć się zdziwienia i ciekawości ze swego potężnego ciała.

Tylko dlaczego…

- Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz? - nie mógł pozbyć się tego „dopiero” ze swojej wypowiedzi. Zdawało się wyczuć w jego głosie gorycz. A może to tylko cykady?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki